Projektowanie wnętrz to nie sprzedawanie – dr Jan Sikora

Projektowanie wnętrz to nie sprzedawanie ładnych obrazków, a tworzenie stylu życia

Żyjemy w czasach dominacji i hegemonii zmysłu wzroku. Nie sposób to przeoczyć, gdy na ulicach widać młodych ludzi wpatrzonych w ekrany smartfonów, a w domowych salonach królują coraz większe ekrany telewizorów. Kreuje nas więc obraz, który musi być większy, bardziej wyraźny, dostępny na skinienie palcem (nawet w zegarku) i symultanicznie updatowany. Tak działa Facebook, Google i tak wyglądają choćby współczesne teledyski muzyczne – komunikat dynamiczny, niecierpliwy, przeładowany treścią. Można więc powiedzieć, że współczesna przestrzeń myśli ludzkiej cierpi na ADHD, a co za tym idzie my wszyscy stajemy się istotami widzącymi świat tylko poprzez dwuwymiarowe komunikaty wizualne.

Doskonale opisuje to m.in. Juhani Pallasmaa w swojej przełomowej książce „Myśląca dłoń”, w której pyta też co z doznaniami haptycznymi czy ze zmysłem słuchu. Okazuje się, że gdy jeden zmysł dominuje, inne powoli wygasają, tracą na znaczeniu. To zmienia nasz sposób postrzegania świata.

Podobne zjawisko dotknęło obecnie projektowanie architektury, przestrzeni publicznej, wnętrz i designu. Obserwując krążące w sieci projekty, bardzo często można dojść do smutnego wniosku, że jest w nich coraz mniej myśli, pomysłów, idei, a coraz więcej kopiowania obrazków. Projekty zdają się składać z „przeklejonych” z popularnych portali motywów, kolorów i pomysłów. Z każdym „przeklejeniem” – tak jak to jest w przypadku kopiowania wzorów – maleje wartość takiego projektu.

W dobie cywilizacji informacyjnej taka droga i metoda projektowa stała się jednak najszybsza, najłatwiejsza i otrzymała cichą legitymizację społeczeństwa. Bo przecież dziś forma znaczy wszystko.

W tym pędzie za „ładnym obrazkiem” nie można jednak zapominać jaki jest prawdziwy cel projektowania, a jest nim tworzenie funkcjonalnego i pięknego świata dla człowieka. I w tym miejscu mamy zgrzyt – oto na pierwszym miejscu jest nie obrazek a człowiek. Projektowanie więc według powyższej definicji zaczyna się od człowieka i świata, czyli od stawiania pytań, a nie od szukania błyskotliwych odpowiedzi (do takich należy „ładny obrazek”). Pytajmy więc jak nasi klienci chcą czuć się w danym wnętrzu i czym jest dla nich ognisko domowe. A przenosząc temat na płaszczyznę architektury: jakie są uwarunkowania działki, jaki jest genius loci miasta czy jaki jest sens tworzenia parku w danym miejscu.

Projektowanie zorientowane na człowieka i lokalny kontekst kulturowy, polityczny czy też geograficzny pozwala tworzyć dzieła wybitne – idee, znaki w przestrzeni i styl życia. Myślenie obrazkiem daje natomiast tylko kolejny obrazek, który bardzo szybko blaknie i znika. Nie ma bowiem żadnego znaczenia.