No Women No Art – bo bez kobiet nie ma sztuki

    Czy festiwal promujący sztukę kobiecą jest w ogóle potrzebny? Z takim pytaniem często spotykały się organizatorki festiwalu No Women No Art, gdy przygotowywały jego pierwszą edycję. Dziś, gdy trwa już czwarta odsłona wydarzenia, nikt nie ma wątpliwości – dzieła stworzone przez artystki są niezwykle ważne, piękne, a także inspirujące. O inicjatywie wspierania kobiecej sztuki i o tegorocznej edycji festiwalu No Women No Art opowiadają: Joanna Stankiewicz, dyrektorka festiwalu i koordynatorka programu oraz Kinga Grudzień, organizatorka Eco Fashion Day.

    Do kogo adresowany jest festiwal No Woman No Art?

    Joanna Stankiewicz: Mam nadzieję i jestem jednocześnie mocno przekonana, że tak naprawdę to festiwal dla każdego mieszkańca Poznania. Chcieliśmy bardzo zachęcić ludzi do uczestnictwa w nim, stąd część wydarzeń, nawet jeżeli jest płatna, to staraliśmy się, by kwoty te były rzeczywiście symboliczne. Przez specjalną sekcję  No Women No Art Dzieciom, chcieliśmy aktywizować także tych najmłodszych widzów, którzy mają być w przyszłości naszymi odbiorcami. Chodzi o edukację artystyczną, której w Polsce bardzo brakuje.

    Po raz kolejny mocnym akcentem festiwalu są także sztuki audiowizualne.

    J.S.: W tym roku nawet najmocniejszym, ponieważ  sztuka wyjdzie na ulicę i rzeczywiście opanuje centrum miasta. Niestety, nie całe, niektóre prace znajdą się też na peryferiach, ale festiwal będzie bardzo widoczny i ta sztuka na pewno trafi do wielu mieszkańców i często przypadkowych odbiorców, o to nam chodzi. .

    Na co zwrócić uwagę w sztukach wizualnych?

    J.S.: To zawsze trudny wybór. Myślę, że trzeba po prostu chodzić ulicami miasta i być wrażliwym na to, co się widzi. Jeżeli zobaczy się coś nietypowego, to można się zastanowić, czy nie jest to element festiwalu, bo między innymi pojawią się owłóczkowane samochody, plakaty, filmy wideo, mural i wiele innych instalacji, może nie spektakularnych, ale warto się nad nimi pochylić, bo wiele osób może wytrącić to z takiego bezrefleksyjnego biegania po mieście. Chcemy pobudzić mieszkańców do bardziej wrażliwego przyglądania się miejskiej przestrzeni, chcemy wspólnie porozmawiać o tym, czy rzeczywiście „Ulice są nasze”.

    A co z projektem dotyczącym wielkopolskich pisarek?

    J.S.: Toczy się on już od wielu lat w Pracowni Krytyki Feministycznej UAM. Współpracujemy z Pracownią od zeszłego roku, robimy np. wycieczki śladami wielkopolskich pisarek. W tym roku dziewczyny przygotowały nam wycieczkę zatytułowaną „Pensjonariuszki, uczennice, studentki w Poznaniu”. Będą to opowieści o tym jak i gdzie kobiety mogły uczyć się w wieku XIX i na początku wieku XX. Postanowiliśmy też gdzieś te pisarki „fizycznie” pokazać, stworzyliśmy serię plakatów prezentujących artystki związane z wielkopolską i, żeby rzeczywiście trafiły one do ludzi, postanowiliśmy, że umieścimy je w tramwajach. Nasze pisarki jeżdżą więc po całym mieści i są obecne wszędzie.

    No Women No Art, ale czy widzowie to tylko kobiety?

    J.S.: Nie, zupełnie nie, widzowie to też mężczyźni. Dorośli i od tego roku także dzieci – chłopcy i dziewczynki. Otwieramy się na wszystkich. Festiwal prezentuje sztukę tworzoną przez kobiety, ale nie jest festiwalem o kobietach. Artystki, które zapraszamy, dotykają rożnych problemów. Zdarza się oczywiście sztuka feministyczna, ale pewnie nie wszystkie artystki zgodziłyby się, żebyśmy je w tym nurcie umieścili. Zawsze zapraszamy widzów obu płci i widać po naszych odbiorcach.

    Co składa się na Eco Fashion Day?

    Kinga Grudzień: o raz pierwszy w Poznaniu pojawią się Ściegi Ręczne – targi rzeczy dobrze zaprojektowanych, prowadzone w Warszawie z powodzeniem przez Agę Miękus i Ankę Piętę. Oprócz nich mamy cykl warsztatowy, na który składają się trzy części. Pierwszy z nich to warsztaty z twórczego recyklingu tektury, które poprowadzi Asia Pytlewska z Pink Pug Design. Podczas tych spotkań będziemy budowali obiekty meblowe, lampowe, głównie z makulatury, gazet, kartonów, czyli ze śmieci. Kolejne warsztaty dotyczące szycia recyklingowego poprowadzi Polcia Dzik, twórczyni marki GIVE ME FIVE, która promuje młodych projektantów. Oprócz tego mamy także propozycję dla dzieci – warsztaty, które poprowadzi BOSO Studio z Poznania. Podczas tych warsztatów dzieciaki będą mogły przynieść jakiś niepotrzebny przedmiot, któremu podczas warsztatów damy nowe życie.

    Jeżeli chodzi o haftowanie – to zabawa tylko dla profesjonalistów?

    K.G.: Haftowanie nie jest włączone w EFD, to osobny projekt, akcja Moniki Drożyńskiej „Wyhaftuj to”, która odbędzie się w kluboksięgarni Głośna. Chodzi w nim o wyhaftowanie własnego gniewu, inny sposób na ekspresję tego, co nas boli, a jednocześnie dowód na to, że haft nie musi być grzeczną robótką ręczną. . To fakt, że robótki ręczne mocno przewijają się przez cały festiwal (Olek, Drożyńska, czy choć sama nazwa „Ściegów Ręcznych:”) , chcielibyśmy, żeby te czynności, które bardzo kojarzą się z kobietami, zyskały nowy wymiar – sztuki.

    ***

    Poznań to miasto z tysiącletnią tradycją, gdzie z sukcesem realizowane są nawet najbardziej ambitne projekty. To miejsce oferujące idealne warunki na spełnienie zawodowych ambicji, przy bogatej ofercie spędzania wolnego czasu.

    City of Work and City of Play.